Na wielu prywatnych nieruchomościach w Polsce od dziesięcioleci znajdują się urządzenia przesyłowe – linie energetyczne, słupy wysokiego napięcia. Bardzo często infrastruktura ta została wybudowana kilkadziesiąt lat temu, a na dodatek bez zawarcia umowy z właścicielem gruntu i bez wydania decyzji administracyjnej ograniczającej prawo własności.
Przez lata taka sytuacja była dla właścicieli wyjątkowo niekorzystna, ponieważ w sporach sądowych przedsiębiorstwa przesyłowe skutecznie podnosiły zarzut zasiedzenia służebności, co w praktyce zamykało drogę do jakiegokolwiek wynagrodzenia. Ten stan rzeczy w istotny sposób redefiniuje wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 2 grudnia 2025 r., sygn. P 10/16, który rzuca nowe konstytucyjne światło na dopuszczalność zasiedzenia służebności w sprawach dotyczących urządzeń przesyłowych.
Istota problemu rozpoznawanego przez Trybunał sprowadzała się do pytania, czy dopuszczalne jest zasiedzenie służebności gruntowej odpowiadającej treścią dzisiejszej służebności przesyłu w sytuacji, gdy do upływu okresu zasiedzenia (20 lub 30 lat) niezbędne było zaliczenie okresu posiadania sprzed 3 sierpnia 2008 r., tj. sprzed ustanowienia w polskim prawie instytucji służebności przesyłu.
Przez lata w orzecznictwie przyjmowano, że taka możliwość istnieje, co prowadziło do trwałego i nieodpłatnego ograniczania prawa własności prywatnych właścicieli.
W praktyce oznaczało to, że nawet jeśli urządzenia stały na działce od kilkudziesięciu lat bez umowy i bez odszkodowania, właściciel słyszał w sądzie, że przedsiębiorstwo „zasiedziało służebność”, a roszczenia finansowe są bezzasadne.

Trybunał Konstytucyjny jednoznacznie zakwestionował taką wykładnię przepisów Kodeksu cywilnego. W wyroku P 10/16 wskazano, że interpretacja pozwalająca na zasiedzenie prawa odpowiadającego służebności przesyłu sprzed 2008 r., bez uprzedniego formalnego ograniczenia własności w drodze decyzji administracyjnej, narusza konstytucyjną ochronę prawa własności.
Trybunał podkreślił, że własność może być ograniczana wyłącznie w drodze ustawy za słusznym ekwiwalentem, a praktyka polegająca na „legalizowaniu” wieloletniego korzystania z cudzej nieruchomości bez odszkodowania nie spełnia tych standardów. Oznacza to, że państwo nie może przerzucać na właścicieli skutków dawnych zaniedbań formalnych polegających na nieprzeprowadzaniu właściwej procedury wywłaszczeniowej, uprzywilejowując przedsiębiorstwa kosztem konstytucyjnie chronionych praw majątkowych.
Co wyrok TK oznacza w praktyce?
Znaczenie tego wyroku dla właścicieli nieruchomości jest bardzo duże. W sprawach, w których przedsiębiorstwo nie posiada umowy ani decyzji wywłaszczeniowej, a urządzenia zostały posadowione przed 2008 r., zarzut zasiedzenia może okazać się nieskuteczny.
W praktyce otwiera to drogę do dochodzenia od przedsiębiorstw przesyłowych roszczeń polegających na:
- zapłacie wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z nieruchomości przez okres 6 lat poprzedzających złożenie pozwu oraz
- odpłatnym ustanowieniu służebności przesyłu.
Wyrok wzmacnia pozycję właściciela w sporze i przywraca równowagę między interesem publicznym a prawem własności.
Jednocześnie należy podkreślić, że wyrok Trybunału nie rozstrzyga automatycznie każdej sprawy. Nie znajdzie on zastosowania tam, gdzie istniała decyzja administracyjna ograniczająca własność, została zawarta ważna umowa albo infrastruktura została wybudowana już po 2008 r. na podstawie obowiązujących przepisów o służebności przesyłu. Każda sprawa wymaga więc indywidualnej analizy stanu faktycznego i dokumentów,
a kluczowe znaczenie ma ustalenie czy przedsiębiorstwo rzeczywiście posiadało tytuł prawny do korzystania z gruntu.

Jeżeli na Twojej nieruchomości znajdują się urządzenia przesyłowe i nigdy nie doszło do zawarcia umowy ani wypłaty wynagrodzenia, wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2 grudnia 2025 r. może realnie zmienić Twoją sytuację prawną. Warto sprawdzić, czy w konkretnej sprawie nie pojawiła się możliwość dochodzenia roszczeń, które dotychczas były uznawane za bezzasadne.
Zachęcamy do kontaktu w celu przeprowadzenia analizy i wstępnej wyceny – często już na tym etapie można ustalić, czy sprawa ma realny potencjał finansowy i procesowy.
autorzy:
radca prawny Marcin Kaszyński
oraz
aplikantka radcowska Vanessa Olech
